To taka pora kiedy często chcę krzyczeć. Płakać. Wyć. Zagryźć palce. Schować głowę.
A czasem mam przed oczyma pustkę. I w głowie też. To zła pora. Wieczorami jest gorzej. Nocą jest gorzej. Nie lubię zasypiać. Lubię spać. Lubię się budzić. Ale nie cierpię zasypiać. Sama. Wtedy wszystko jest straszne. Wszystko bardziej boli.
A najbardziej kuriozalne jest to, że rano wstaję jak gdyby nigdy nic. I wszystko jakoś się toczy. Bez reelacji, ale i bez tej nocnej rozpaczy i paniki.
Gdy zasypiam sama to po prostu się boję.
A Słońce śpi 1700 metrów stąd. O tej porze to wydaje się być w innym wszechświecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz