Changes = chances ?
Nie wiem. Świat pędzi i się zmienia. Ja się zmieniam. Wszystko się zmienia. Boję się zmian. Bałam się kiedyś tak bardzo. Bo wszystko wtedy się zmieniło na raz. I gwałtownie. A teraz myślę, że tak było lepiej - bo jak się zmienia gwałtownie to i reagować można gwałtownie. A jak się zmienia powoli, niezauważalnie... Cóż na taki "utajony proces" ciężko zareagować. Najtrudniej zareagować na taki proces w sobie. A ja chyba stoję w obliczu jego skutków osiągając największy, najcichszy i najbardziej niespodziewany harc-kryzys w moim życiu. Ciekawe czy to ostatni?
Ciężko podejmować decyzje związane z tak wielkim kawałkiem życia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz