Tak, jest 11.30.
Tak, uważam nadal, że to poranek:)
Wakacje są piękne, tylko czemu tak tu zimno? Za morzem nie było tak zimno... Deszcz sporo padał, ale i słońca nie brakowało co widać wyraźnie na moich plecach z opaloną chustą. Wróciłam trochę mokra, a trochę spalona. Pogryziona przez mrówki, stęskniona... I nadal tak samo niepewna. Bo tym razem wszystko było zbyt entuzjastyczne, wesołe i radosne. To też nie są warunki do podejmowania ważnych decyzji. Więc nadal nie wiem.
A ten zlot w Stanach to mi się trochę marzy.
W piątek w góry. Razem. Tak najpiękniej!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz