poniedziałek, 3 października 2011

Kawałek po wakacjach

Się skończyły.
Nad wyraz upalnie (niespodziewanie!) było w Paryżu, stopy odpadają, ale te nieskończone spacery nie dadzą się zapomnieć. Trudno po takim finale wracać do codzienności.
I trudno się budzić w samotności...

Sierpniowo-wrześniowe podróże małe i duże sprawiły, że te wakacje były chyba najlepsze. Najlepsze w życiu.
Dziękuję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz