Się skończyły.
Nad wyraz upalnie (niespodziewanie!) było w Paryżu, stopy odpadają, ale te nieskończone spacery nie dadzą się zapomnieć. Trudno po takim finale wracać do codzienności.
I trudno się budzić w samotności...
Sierpniowo-wrześniowe podróże małe i duże sprawiły, że te wakacje były chyba najlepsze. Najlepsze w życiu.
Dziękuję!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz