Poranek mnie zaskoczył i o dziwo słońce wpada do mnie przez okno. I tak nic nie pozostało z planów narzekania na listopad, zimno i wichurę ;)
Nie po raz pierwszy zaskakuje mnie to jak bardzo pogoda ma wpływ na to co czuję i myślę i bardzo mnie cieszy ten mało deszczowy listopad. I to, że nadal nie spadł śnieg. A mój nastój w listopadzie zawsze zależał od pogody. I chyba po raz pierwszy nie dopadła mnie "listopadowa chandra".
I gdy tak świeci słońce, a ja zawinięta w sweter lub koc siedzę z kubkiem herbaty i dobrą książką to tak sobie myślę, że to najlepszy listopad w moim życiu.
Tak jak i wczorajszy wieczór.