-Puk, puk
-Kto tam?
-Puk, puk, puk, puk....
Tylko deszcz dziś do mnie puka. W szyby puka, spać nie daje, choć przecież powinnam się już dawno przyzwyczaić do deszczowego hałasu na dachowych oknach. Siedzę zawinięta w kołdrę, obok stygnie herbata, coś bym poczytała, ale na niczym nie skupiam uwagi, bo myśli latają gdzie chcą i uciekają przez okno, wskakują w pociąg i jadą w Gorce. Od jutra nie będą musiały, ale na razie tak robią.
Jutro już w południe zrobi się mniej pusto. Przyjaciółka zza morza zapuka do drzwi, wieczorem wróci M. z moimi podróżującymi myślami, a póki co jestem ja zawinięta w kołdrę, stygnąca herbata i laptop. Ale jest mi z tym dobrze. Bo wiem, że to tak jest dziś. I wdycham z uśmiechem aromat herbaty i grzeję stopy i trochę wkurza mnie deszcz, który nie daje mi zasnąć, ale to miłe w sumie. We wszystkim znajduję pozytywną stronę. Cieszę si, że znowu mi się to udaje:)