Majówka w mieście.
Bez zębów, ze szwami w dziąsłach, z uśmiechem (w duszy, bo twarz spuchnięta), z upałami, słońcem i masą spacerów.
Wiatr we włosach, stopy w Wiśle (!), wspólne chwile, poranki, wieczory i w ogóle super tydzień:)
Szkoda, że musiał się skończyć.
Sama mieszkam. I bzem pachnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz